Kasa = pora roku

Kilka dni temu przeanalizowałam swoje finanse i doszłam do wniosku, że mam strasznie mało zamówień na zdjęcia ślubne. Cóż… mamy wiosnę, więc ślubów powinno być nieco więcej. W naszym kraju wciąż znakomitą część ślubów stanowią śluby kościelne. Dlatego jeśli czegoś się spodziewać, to tylko po Wielkanocy.

Jeśli nie śluby to co?

Oprócz ślubów (no i rzecz jasna innych, płatnych sesji zdjęciowych), zajmuję się sprzedażą grafik. Mamy w “internetach” coś takiego jak banki zdjęć. Fotografia to również ekonomia, więc trzeba wiedzieć co się dobrze sprzedaje. Największe banki grafik publikują co rok dane na temat sprzedaży poszczególnych rodzajów zdjęć.

Powiem szczerze, że do końca nie przypuszczałam, że w 2017-tym doskonale będą się sprzedawać:

1. Naturalne zdjęcia - czyli nie ustawiamy wszystkich na siłę w wymuszonej pozie i nie cykamy im “słit foci”.

2. “Zielone” grafiki - nie ukrywam, że lubię zieleń. Nie przypuszczałem jednak, że banki zdjęć będą jeśli chodzi o nie wręcz oblegane.

3. Grafiki z efektem lampy błyskowej - a więc na błysk i trochę cienia… Czyli jednym słowem flash wraca do łask.

Wiem, czasem i mi trudno nadążyć za zmieniającymi się trendami. Ale cóż - z czegoś żyć trzeba!