Trzeba było znaleźć dobrą scenerię dla tego zabytku, który był na chodzie. Syrenkę fotografowałem na leśnej drodze i w wiosce-skansenie. Trzeba ją było trochę przygotować - opony, by były ładne, przecieraliśmy szmatą nasączoną olejem. Podobnie, do zdjęć wnętrza, nabłyszczaczem potraktowałem deskę rozdzielczą obitą materiałem skóropodobnym.

Wioska-skansen do tego zabytku na kółkach była dobrym pomysłem. Później właściciel pojazdu postarał się też o sztafaż: modelami byli jego dziadkowie, dość staromodnie ubrani, ale pasujący do całości. Ustawiłem ich przed samochodem, później za kierownicą upozowałem dziadka, jak czeka na babcię, która wsiada; całość wyszła świetnie.

Po syrence była czarna wołga - klasyk miejskich legend - oraz autobus, popularny niegdyś “ogórek”. Do czarnej wołgi wykorzystałem znajomych, którzy pozowali jako młoda para w strojach z lat 70., a na wołdze jako dekorację - popularną dawniej lalkę w ślubnym stroju. Zdjęcie zrobiłem przed USC w małej miejscowości. Natomiast autobus zapełniłem dziećmi z tornistrami, a fotografię robiłam na przystanku przy szosie. W tym wypadku fotografia zabytków okazała się bardzo wymagająca, ale udana.